Kolejna oddziałowa wycieczka- chociaż zaledwie tydzień przed Wielkanocą- odbyła się bardziej w klimacie Merry Christmas niż Happy Easter. 28 marca wędrowaliśmy w kameralnej grupie po zaśnieżonych szlakach Beskidu Wyspowego. Zapraszamy do przeczytania relacji i obejrzenia galerii zdjęć.
Na Ćwilin postanawiamy wejść od strony Mszany Dolnej. Bus podwozi nas ulicą Zieloną wzdłuż rzeki Mszanki

do miejsca, gdzie żółty szlak odbija w lewo.


Mijamy ostatnie zabudowania Mszany

i zaczyna nam towarzyszyć prawdziwie zimowa aura.

Miłośników odznak może zainteresować pobliska Wsołowa, która należy do Korony Beskidu Wyspowego i „102 wysp Beskidu Wyspowego”.

Nie szukamy pozaszlakowych wrażeń, więc omijamy wierzchołek, ale w tym miejscu warto wspomnieć, że wędrując dzisiejszą trasą można zdobyć kolejne odcinki Głównego Szlaku Beskidu Wyspowego.

Szlak jest urozmaicony: prowadzi częściowo gęstym lasem,
a częściowo odsłoniętym terenem.
Miejscami widoczność jest bardzo słaba,

a droga wymagająca.



Drzewa uginają się pod ciężarem śniegu. W pierwszych dniach wiosny (!) zaatakowała zima i padało intensywnie. I pomyśleć, że na ostatniej wycieczce oglądaliśmy krokusy na górskich łąkach…

Po ok. 1,5 godziny jesteśmy mniej więcej w połowie drogi na Ćwilin i docieramy na Czarny Dział, który również zaliczany jest do Korony Beskidu Wyspowego i „102 wysp Beskidu Wyspowego”. Jeszcze dwa lata temu tabliczka znajdowała się poza szlakiem i trzeba było wspinać się na widokową polankę.


Dalsza część drogi prowadzi pod sporym nachyleniem przez las.

W pobliżu wierzchołka znajduje się ołtarz polowy, kapliczka i kamień upamiętniający Jana Pawła II. Przy dobrej widoczności można stąd podziwiać Tatry.

Ćwilin (1072) to drugi najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego. Nazwa pochodzi z języka niemieckiego (Zwilling = bliźniak) i odnosi się do sąsiedniej, a bliźniaczo podobnej Śnieżnicy.


W ramach projektu Odkryj Beskid Wyspowy, na wielu szczytach zamontowano kilkadziesiąt podobnych imiennych ławeczek. Możecie sprawdzić czy i Wy macie swoją ławeczkę 😉


Z Ćwilina schodzimy niebieskim szlakiem,

w lesie zejście robi się bardzo ostre. Podobno ten fragment nazywany jest „ścianą płaczu”.
W porze obiadowej dochodzimy na położoną przy ruchliwej drodze Przełęcz Gruszowiec, która rozdziela Ćwilin i Śnieżnicę.

Uważny turysta dostrzeże na każdej z tabliczek kod QR, po zeskanowaniu którego uzyskuje się informację o szczycie i potwierdza wejście. Poniżej umieszczony jest także odnośnik do strony internetowej.
„Odkryj „Beskid Wyspowy” jest projektem zainicjowanym w celu propagowania walorów regionu i polega m. in. na corocznym organizowaniu bezpłatnych, niedzielnych wędrówek z przewodnikiem.
Pobyt w pobliskim barze o oryginalnej nazwie to nie koniec wycieczki- w planie mamy jeszcze Śnieżnicę. Charakterystyczną cechą krajobrazu Beskidu Wyspowego jest występowanie pojedynczych, odosobnionych szczytów, które przypominają wyspy, wznoszą się wysoko ponad otaczające doliny i często są bardzo wymagające. Szykujemy się zatem na kolejne mozolne podejście.
Przez pierwszy kilometr trzymamy się wszyscy zielono-niebieskich oznaczeń- oba kolory prowadzą na Śnieżnicę, chociaż zielony okrężną drogą.

Na najbliższym rozwidleniu rozdzielamy się. Autorka i kilka osób pozostają na zielonym szlaku.
Zwiedzamy pobliski Młodzieżowy Ośrodek Rekolekcyjno-Rekreacyjny







po czym zastanawiamy się jaki obrać plan. Dwóch kolegów kontynuuje wędrówkę zielonym szlakiem, aż do górnej stacji wyciągu narciarskiego Kasina SKI, gdzie mieści się Muzeum Motorowerów Moped Retro. Jak dowiadujemy się z późniejszej relacji, w środku można podziwiać 400 zabytkowych modeli.

Taki scenariusz też nas kusi, ale ograniczony czas nie pozwala skorzystać ze wszystkich atrakcji. Wracamy na niebieski szlak i po ok. 45 minutach zdobywamy Śnieżnicę.

Oprócz tabliczki na wierzchołku znajduje się drewniany krzyż i niewidoczna na zdjęciu Ławeczka Mieczysława.
Pierwotnie planowaliśmy wydłużone zejście czarnym szlakiem do Porąbki, a następnie czerwonym i żółtym do Kasiny, jednak zdobycie dwóch „wysp” w śniegowych warunkach zmęczyło nas albo rozleniwiło…? 😉 Większość grupy wybiera krótszy powrót zielono-niebieskim szlakiem, który kończy się przy wspomnianej stacji narciarskiej Kasina SKI.
Dalej schodzimy wzdłuż wyciągu narciarskiego. Spodziewamy się stromego nachylenia i wielu narciarzy, tymczasem teren jest łagodny, a stok pusty.
Przy dolnej stacji lokalizujemy pozostałych kolegów z grupy
i udajemy się na parking w pobliżu nieczynnej stacji kolejowej PKP Kasina.
Charakterystyczny budynek powstał pod koniec XIX wieku, ma bogatą historię i stanowi wdzięczny obiekt do filmowania- kręcono przy nim sceny do wielu słynnych produkcji krajowych i zagranicznych (m.in. „Lista Schindlera” Stevena Spielberga i „Katyń” Andrzeja Wajdy).

Na pewno jeszcze wrócimy w te rejony, bo czujemy lekki niedosyt widokowy. Tym razem kapryśna pogoda nie pozwoliła nam w pełni skorzystać z uroków trasy.
Mapa trasy i profil wysokości:






































































































Tekst: Katarzyna Ogrodowska
Zdjęcia: Mirek, Zygmunt Chmielewski, Mirek Nierada, Katarzyna Ogrodowska, Krzysztof Siarka, WO

























No comments yet.