Tatry Zachodnie-Rakoń, Wołowiec, Rohacze

/, Galeria/Tatry Zachodnie-Rakoń, Wołowiec, Rohacze

18 lipca ponownie wyruszyliśmy w Tatry, tym razem na słowacką stronę. Mimo że prognozy pogody w dniach poprzedzających wyjazd nie napawały optymizmem i zapowiadane burze skutecznie mogły zniechęcić do górskich wędrówek, dość liczna grupa postanowiła podjąć wyzwanie.

Naszym głównym celem były Rohacze. Trasa prowadziła z parkingu Zverovka przez Przełęcz Zábrať, Rakoń, Wołowiec, Ostry Rohacz, Płaczliwe, Smutną Przełęcz, Ťatliakovą chatę i z powrotem do Zverovki. Na wypadek załamania pogody przygotowany był również wariant skrócony, jednak warunki przez większą część dnia pozwoliły zrealizować ambitniejszy plan.

Choć był środek wakacji i sobota, na szlaku panował zaskakująco niewielki ruch. Dzięki temu wymagające fragmenty grani, w tym słynny Rohacki Koń oraz odcinki ubezpieczone łańcuchami, mogliśmy pokonywać spokojnie i bezpiecznie, bez konieczności oczekiwania w kolejkach czy mijania się z tłumami turystów.

Początkowo towarzyszyła nam słoneczna pogoda i jedynie umiarkowany wiatr, dzięki czemu mogliśmy podziwiać rozległe panoramy Tatr Zachodnich. Zbocza Wołowca zachwycały rozkwitającymi połaciami różowej wierzbówki kiprzycy, a podczas zejścia Doliną Płaczliwą ponownie mijaliśmy całe kwitnące pola, które pięknie kontrastowały z surowym, skalnym krajobrazem.

Nie zabrakło również spotkań z tatrzańską fauną. Tuż przed Smutną Przełęczą mieliśmy okazję obserwować stado młodych kozic spokojnie pasących się na zboczach.

Chwilę później górskie grzbiety zasnuły się chmurami niczym opadającą kurtyną, a pogoda w ciągu kilku minut diametralnie się zmieniła.

Tym razem jednak uważne śledzenie prognoz oraz alertów burzowych pozwoliło nam na bieżąco oceniać sytuację. Burze, które zapowiadano jeszcze dzień wcześniej, ostatecznie ominęły naszą trasę, a deszcz dopadł większość grupy dopiero podczas zejścia w kierunku Ťatliakovej chaty.

Ostatecznie znaczna część uczestników pokonała całą trasę suchą stopą, a pozostali zmokli jedynie na końcowym odcinku. Wyprawę część uczestników zakończyła zasłużonym odpoczynkiem w schronisku, po czym ostatni fragment drogi do parkingu niektórym udało się pokonać elektryczną kolejką. 

Był to kolejny udany dzień w Tatrach – pełen pięknych widoków, górskich emocji i potwierdzenia, że nawet niepewna prognoza nie zawsze musi oznaczać rezygnację z ambitnych planów.

Mapa trasy i profil wysokości:

Galeria zdjęć:

Tekst: Gabriela Mamica

Zdjęcia: Damian Malcharek, Gabriela Mamica, Mirek